Nowe ulubione, czyli wkręciłam się w polskie fantasy

Nowe ulubione, czyli wkręciłam się w polskie fantasy
Witajcie moi drodzy!

Dzisiaj znów post „pisany”, coś nie mam siły się zabrać za obrabianie zdjęć do nowej notki 😉 Będzie trochę ukulturalniania się, bo temat jest książkowy.

Nigdy nie byłam zbyt zagorzałym czytelnikiem. W szkole bardzo rzadko czytałam lektury, często gdy coś zaczęłam to nie kończyłam (albo nie zdążyłam przeczytać do końca zanim zaczęliśmy omawiać i uważałam, że bez sensu jest kończenie czegoś, co mi się nie podoba, a o czym w najbliższej przyszłości rozmawiać nie będę. Nie byłam też zbyt skora do sięgania po książki spoza kanonu lektur, może też dlatego, że czytanie mnie usypia 😉

Jednakże po skończeniu z liceum moje podejście trochę się zmieniło, i mimo że nie czytam super szybko i bardzo często, to staram się umilać sobie tą czynnością np. jazdę autobusem (chyba ze jest to droga powrotna z pracy, to wtedy też usypiam i z czytania nici 😉 )

Całkiem niedawno, przy okazji promocji Paczkomatów, odkryłam magię audiobooków. Słuchałam ich dopiero kilka, ale zdecydowanie jest to dużo wygodniejsze i w moim przypadku szybsze niż normalne czytanie. Dlatego przeplatam czytanie ze słuchaniem i tym sposobem trochę w ostatnim czasie nadrobiłam zaległości (w wyzwaniu na goodreads.com 😉 )

Przez cały ten czas nie miałam żadnego konkretnego ulubionego gatunku, który namiętnie bym czytała dniami i nocami. Zawsze starałam się wybrać takie książki, których streszczenie mnie zainteresowało (albo często okładka), ale były to różne rodzaje, dla młodzieży, romanse, czasem jakaś fantastyka się trafiła. Ale ostatnio, w któryś dzień w ciągu ostatnich dwóch tygodni, olśniło mnie, że moim ulubionym gatunkiem, jeśli chodzi o książki, jest polskie fantasy.

Właśnie skończyłam czytać Sługę Bożego Jacka Piekary, wcześniej wysłuchałam Czarownika Iwanowa Andrzeja Pilipiukaa saga o Wiedźminie też nie jest mi obca.

Co lubię w tym gatunku książek? Są przedewszystkim zabawne. Może rozśmieszanie czytelnika nie jest ich głównym zadaniem, ale moim zdaniem to dodaje im uroku. Szczególnie jeśli czyta się o odciętych głowach, paleniu na stosie czy innych walkach i ucieczkach. Nie wszystkie książki napisane są bardzo obrazowo (w serii o Jakubie Wędrowyczu nie pamiętam scen, które by budziły odrazę, w Słudze Bożym już kilka takich scen było; najgorzej pod tym względem wspominam Oko Jelenia Pilipiuka, ale jest to kilka scen, które da się przeżyć).

Czytaliście kiedyś coś z polskiego fantasy? Jeśli nie, to serdecznie zachęcam. A ja wracam do czytania. Tylko za co się zabrać… Wędrowycz czy Madderdin… 🙂

Karola



  • szkoda, że nie sięgałaś po książki spoza kanonu lektur, ja zawsze kochałam czytać, ale lektur nie znosiłam;)
    za Pilipiukiem specjalnie nie przepadam, ale Sapkowski to mistrz, do sagi o Wiedźminie wracam co kilka lat:)

  • Ja zupełnie odwrotnie – od zawsze kochałam czytać, przeczytałam każdą lekturę, a między nimi szukałam czasu, żeby przeczytać coś ekstra. Sytuacja zmieniła się na studiach – przy takich ogromnie czytania nie miałam ani siły ani ochoty sięgnąć po zwyczajną książkę. Co czytałam? Wszystko! Najbardziej wkręcały mnie obyczajówki i romanse, a jakże. Z fantasy sięgnęłam jedynie po sagę Harrego Pottera i Władcę Pierścieni. Polskiej pozycji nigdy nie miałam w rękach. Może czas to zmienić? 🙂