Czas na kolejne wspominki – moje początki szeroko pojętej fotografii ;)

Czas na kolejne wspominki – moje początki szeroko pojętej fotografii ;)

Odnoszę wrażenie, że ostatnio za każdym razem jak piszę notkę, wracam do przeszłości. To znaczy, nic nie robię na czas 😀 Zakopane było kilka miesięcy po wyjeździe i była muzyka z czasów dzieciństwa. A dzisiaj będą moje stare zdjęcia, które robiłam pierwszymi cyfrówkami z matrycami 5 i 8 Mpix 😉

Moim pierwszym aparatem był Canon PowerShot A530. Dostałam go na urodziny i bardzo kochałam 😉 Moją ulubioną funkcją była funkcja Makro. No bo przecież zbliżenia różnych dziwnych fot. Amazon przedmiotów i zamazane tło są najlepsze 🙂 Wtedy też zaczęłam zakładać fotoblogi. Miałam ich kilka, te, z których najczęściej korzystałam były najpierw w serwisie photoblog.pl, a później na ownlog.com (zwłoki bezzdjęciowe tego bloga znajdują się tu; dlaczego zwłoki? Wszystkie zdjęcia miałam na imageshack.us, a imageshack zaczęło czyścić swoje konta 😉 czyli także moje). Lubiłam też używać funkcji, gdzie całe zdjęcie było czarno białe oprócz przemdiotów w konkretnym, wybranym przez ciebie kolorze. Na przykład takie:

img_0037

Co do zdjęć makro, nie miałam zbyt dużo niecodziennych obiektów do fotografowania, więc robiłam zdjęcia wszystkiego:

Siebie też. Najczęściej w stylu emo, z góry. W łazience.

Hahahahahahahahahahahahaha.

Z kolejnego aparatu nie mogę znaleźć zdjęć, ale były mniej więcej w tym samym klimacie. Dalej robiłam zbliżenia byle czego, ludzi też nie oszczędzałam. Może moje kompozycje były już troszkę bardziej przemyślane, ale dalej było słabo 😉

Następny aparat, który zagościł w naszym domu było to Canon 350d, lustrzanka cyfrowa, wow! To było coś. Zdjęcia dalej były zbliżeniami, chociaż już nie takimi mocnymi, bo jedynym obiektywem, który miałam, była Sigma 18-55mm więc makro się z tego nie dało zrobić. Ale później pojechałam na moją pierwszą wyprawę do USA i nacykałam trochę lepszych zdjęć 🙂 Tutaj kilka tych, z których jestem najbardziej „dumna”, pamiętajcie, że miałam 19 lat 😉

Aktualnie robię zdjęcia Canonem 1100d, za kilka dni mam w planie zakupić Canona M3, ponieważ chcę wypróbować coś lżejszego i mniejszego, bardziej poręcznego. Czytałam w opiniach, że ludzie porównywali go do Canona 6d i podobno jakość zdjęć niewiele się różni. Ponadto ma wbudowane NFC dzięki czemu będę mogła szybko przesyłać zdjęcia na telefon i udostępniać je dalej 🙂 Już się nie mogę doczekać.

A jak zaczęły się Wasze przygody z fotografią?

buziaki
Karola



  • dziękujemy:)

    cóż, chyba wszyscy mieli dość podobne początki:D najważniejszy jest progres:)

  • hezotart

    takie odkopane perełki są najlepsze 🙂

  • początki jak początki. a najlepsze są te zdjęcia z których jesteśmy TAK BARDZO DUMNI, po latach zupełnie nie wiedzieć czemu.
    moje zupełnie pierwsze zdjęcia (i większość z liceum) zniknęły podczas przeprowadzki ze stacjonarnego na laptopa, nie upilnowałam. ale kilka mam jakimś cudem, nawet ostatnio chciałam je wrzucić z komentarzem: patrzcie, każdy jest beznadziejny jak zaczyna 😉

    • część moich też przepadła kiedy tata chciał mi zrobić niespodziankę po kradzieży laptopa i wyczyścił starą stacjonarkę bez mojej wiedzy 🙂
      wrzucaj wrzucaj! chętnie pooglądam 😉

  • Moje początki były chyba takie jak każdego – ciężkie. Wtedy oczywiście niesamowicie mi się moje zdjęcia podobały, a teraz się tylko z nich śmieję. Pewnie za kilka lat będę tak samo reagować na moje obecne fotografie. Najważniejsze to się rozwijać i próbować nowych rzeczy. Efekty przyjdą z czasem 🙂

  • Zdjęcie w stylu emo skradło mój dzień 😀 Mam dokładnie takie same w mojej kolekcji – specjalnie malowałam na czarno oczy, nanosiłam na twarz kropelki i wody i cykałam od góry. Ojej, wstyd mi za te zdjęcia 😀 Nie potrafię zrozumieć, jak jeszcze kilka lat temu mogłam uważać je za artyzm z wyższej półki;)

    • Też próbowałam z takim „zapłakanym” makijażem, ale niestety strasznie brzydko mi wychodził 😀
      Myślę, że nie ma się co wstydzić takich zdjęć, wtedy to było na topie i połowa internetu (jak nie więcej) to były takie zdjęcia 🙂 Nie było się od kogo specjalnie uczyć, bo Ci profesjonaliści albo bardziej zdolni dopiero później wprowadzili się do sieci na stałe 🙂